fbpx
Shopping Cart
Dzisiaj Jest Wlasnie Ten Dzien

Dzisiaj jest właśnie TEN dzień – najlepszy z możliwych!

Doszłam ostatnio do wniosku, że osiadłam na laurach – a moja strefa komfortu wzięła nade mną górę.

O ileż łatwiej jest nam narzekać (przynajmniej mam nadzieję, że nie tylko ja tak mam) na to, że w naszym życiu wieje nudą niż podjąć działanie i coś zmienić. Samo podjęcie decyzji o zmianach jest tak trudnym procesem, że wyczerpuje wszystkie siły i na wykonanie owych decyzji nie ma już ani krztyny mocy 🙂

O odwlekaniu pisać nie będę – chyba już każdy zna ten temat z własnego doświadczenia. Ale odwlekałam tyle rzeczy, że teraz siedzę (dosłownie) i zastanawiam się od czego mam zacząć wychodzenie z kryzysu (to chyba takie modne ostatnio pojęcie). Co zrobić najpierw, co jest ważniejsze od czego? Męczę się od samego myślenia. Wiem, bo wczoraj też długo myślałam. Na domiar złego nic nie wymyśliłam – a byłam tak zmęczona, że … zresztą nieważne.

Pomimo tego wszystkiego nie poddaję się. Podejmuję próbę. Co dziennie. Bo każdy dzień jest ten najlepszy na podejmowanie decyzji i działanie. Nie potrzeba czekać do Nowego Roku, czy do pierwszego dnia miesiąca.

Przykład? Nadszedł taki moment, że stwierdziłam że zbyt mocno sobie pofolgowałam w jedzeniu. Oczywiście wszystko zwalałam na wagę, ale nadszedł jednak taki moment, kiedy musiałam przyjąć, że to nie waga jest zepsuta, ale już ja 🙂 Decyzja podjęta – odchudzam się. Nie, to nie do końca tak. Nie postanowiłam się odchudzać – postanowiłam odżywiać się zdrowo. Efekty są powalające i zaskakujące – nawet dla mnie samej.

Doszłam do wniosku, że taki sukces uzależnia. I to mocno 🙂 Trzymam się przyjętych zasad. Mam coraz ładniejszą sylwetkę, lepsze zdrowie i samopoczucie. Zawsze chcę się tak czuć. Więc jest mi łatwiej. Wiem, że jeśli nie zejdę z tej drogi będę się czuła coraz lepiej, a choroby będą mnie omijać szerokim łukiem. I to właśnie sprawia, że trzymam się swego celu 🙂

Po prostu jestem uzależniona od osiągania swoich celów – przynajmniej w tym zakresie 🙂 A skoro w tej dziedzinie mi się udało, to może i w pozostałych też nie będzie najgorzej.

A co jeśli wrócę do starych nawyków? Spróbuję znowu, i znowu, i znowu 🙂 Ale dlaczego z góry mam zakładać porażkę? Wolę założyć, że tym razem mi się uda 🙂

P.S. Zdjęcie pochodzi z serwisu freeimages.com

52 comments

  1. Z własnego doświadczenia proponuje wszystkim którzy mają problem z przekładaniem czegoś z dnia na dzień (sam go mam) proponuję planowani. Fiszki, dzienniczki, czy inne formy. Ja sobie kupiłem tablicę korkową i postawiłem ją w najbardziej bijącym po oczach miejscu.

    1. Ciągle z tym walczę… planowanie nic nie pomaga. Najważniejsza jest konsekwencja w zmuszaniu się do zaczynania działania od najtrudniejszych rzeczy.

  2. Mnie również sukces uzależnia 😉
    Ja osobiście nigdy nie miałem większych problemów z nudą (co najwyżej przez kilka godzin). Mój problem od zawsze polegał raczej na tym, że chciałem zbyt wiele i wziąłem na swoją głowę zbyt dużo rzeczy i potem nie miałem siły by pchać je wszystkie do przodu. Efekt był taki, że ostatecznie nic nie zrobiłem. Na szczęście już nauczyłem się jak ogarnąć swoje pomysły i nie próbować zrobić wszystkiego na raz 😉

  3. Odwlekanie w czasie a tym samym nawarstwienie rzeczy do zrobienia jest czymś czego nienawidzę. Ta świadomość, że tyle trzeba zrobić, żeby to wszystko załatwić jest straszna. Dlatego lepiej robić wszystko na bieżącą, być systematycznym i konsekwentnie dążyć do celu.

  4. To prawda, nie ma co przekładać dawno zaplanowanych zadań. Co do odchudzania to właśnie sam staję przed podobną decyzją. Niestety obawiam się, że po jakimś czasie tego zdrowego odżywiania najdzie mnie ochota na jedzenie sprzed tej całej kuracji. Obawiam się porażki, to prawda, ale pozytywny efekt mnie napędza.

  5. Planowanie to podstawa. Ludzie już tacy są, że jak nadchodzi pewien moment to robią, żyją, słyszą i widzą, a czasami jest tak że nie czujesz nic.

    Dajesz i wraca. Nie dajesz, nie bierzesz 😉
    Mózg to dopiero skomplikowany narząd bez ograniczeń. Co my jeszcze wymyślimy

  6. Niby proste słowa ale jakże głębokie.. także chwytajmy wszyscy dzień 🙂 CARPE DIEM!

  7. Dawid Humienik

    Od zawsze maiłem problem z odwlekaniem. Nie poradziłem sobie z nim całkowicie (jeszcze) ale jest coraz lepiej.

    Co robię?
    Po prostu, kiedy mam coś zrobić to ruszam tyłek i to robię. TO naprawdę działa. Jeśli wyćwiczysz w sobie taki nawyk to później wcale nie jest tak ciężko. Trzeba być surowym i konsekwentnym dla siebie. Jeśli coś planujesz to trzeba się tego trzymać. Większości nawet się nie chce planować, to jest jedna z większych przyczyn odwlekania bo do osiągnięcia sukcesu potrzebna jest mapa. Ta mapa to Twoje cele i plan działania. Bez tego nie da się po omacku dojść tam gdzie chcesz być.

    „teraz siedzę (dosłownie) i zastanawiam się od czego mam zacząć wychodzenie z kryzysu (to chyba takie modne ostatnio pojęcie). Co zrobić najpierw, co jest ważniejsze od czego? Męczę się od samego myślenia. Wiem, bo wczoraj też długo myślałam. Na domiar złego nic nie wymyśliłam”

    Ja też tak często miałem, nadal mam i pewnie będę miał jeszcze nie raz. Nienawidzę tego uczucia, więc wiem jak to jest. Czasem mam takie właśnie słabe dni, coś nie wyjdzie, jest jakiś problem, chwile się z tym pomęczę, siadam i myślę ZA DUŻO. Wtedy TRZEBA wstać od komputera i iść na świeże powietrze. Mózg potrzebuje czasem odpocząć od tego myślenia, zresetować się. Ja lubię wtedy również posłuchać sobie spokojnej muzyki, jak to się mówi: „wychillować się”.

    Po powrocie, biorę kartkę A4 i długopis w dłoń. Rysuję mapę myśli, zadając sobie pytania: Jaki jest problem? Jakie są możliwości jego rozwiązania?

    Wybieram tę najlepszą opcję. Następnie rozplanowuję co mam zrobić następnego dnia w sztywnych godzinach i to po prostu robię.

  8. Nie można się z tym nie zgodzić. Trzeba jednak przyznać się przed samym sobą, że to nie brak motywacji itp. tylko zwykłe lenistwo. W chwilach zwątpienia zawsze myślę sobie, że może w tym momencie mam ochotę nic nie robić ale jeśli się temu nie przeciwstawię, to nie będą miała co robić do końca życia 🙂

  9. Przy planowaniu czegoś najważniejsza jest samodyscyplina. Bez tego żadne fiszki czy tablice korkowe nie pomogą, bo mogę najzwyczajniej w świecie do nich nie zaglądnąć, albo nie mieć ochoty czegoś zrobić. Dodatkowo w naszym życiu mogą wyniknąć niespodziewane wydarzenia, które zaburzą nasz cały harmonogram.

  10. Czy się uda czy nie uda wypada pogratulować tego, że próbujesz i masz w sobie na tyle samozaparcia. Powodzenia!

  11. Masz rację, że najważniejsza jest systematyczność. Ja zawsze odkładałem na później, ale nie było to dobre rozwiązanie. Teraz już jak coś muszę zrobić, robię od razu. Mam tak jakby więcej czasu 🙂

  12. z takim nastawieniem chcę budziś się każdego dnia i działać, realizować swoje cele 🙂

  13. Najlepszą metodą jest jednak chyba prowadzenie sobie notatek na telefonie i ustawianie przypomnienia. Przynajmniej ja stosuję coś takiego.

  14. Też tak mówię. Łatwiej coś powiedzieć niż to zrobić.

  15. Świetne motto, ja też od jakiegoś czasu siedzę sobie w swojej bezpiecznej komfortowej strefie i ciężko mi się zabrać do zmian, które od dłuższego czasu planuję. Nie ma co – wydrukuję sobie to motto i powieszę nad łóżkiem, może to mnie w końcu zmobilizuje do działania. 🙂

  16. Jeśli się próbuje wprowadzać zmiany, to w końcu musi się udać. Też mam nadzieję, że to będzie właśnie ten raz.
    Ale jeśli nie ma się psychiki i motywacji, to i tablica korkowa nie pomoże.

  17. To samo zrobiłem ze sobą. Nie jem mniej, lecz zdrowiej i staram się nie jeść wieczorem. Do tego dochodzi trochę więcej aktywności fizycznej.

  18. Jak nie dziś, to nigdy. Co masz zrobić jutro ,zrób dziś.

  19. Fiszki to bardzo dobry sposób na zapamiętanie czegoś, w końcu zaczną Ci przeszkadzać przyklejone na monitorze i wykonasz założone zadanie 😉

  20. Ja kiedyś tak miałam ale od dłuższego czasu nic nie odkładam na później jak mam coś zrobić dziś to to robię

  21. to może też być nasz ostatni dzień więc najlepiej niczego nie odwlekać

  22. Dokładnie tak! Masz coś zrobić zrób dzisiaj bo jutro nie nadchodzi nigdy! To jest podstawa sukcesu każdego przedsięwzięcia. Nie szukać powodów szukać możliwości!

  23. Na pewno sie uda! Widać,że w to wierzysz, a wiadomo, że wiara to już bardzo duża część sukcesu 🙂 życzę powodzenia i wytrwalości w dążeniu do celów!

  24. Warto też czasami(w skrajnych sytuacjach), pomyśleć o wizycie u psychologa – prokrastynacja to też problem. A nie bez powodu mówi się, że do psychologa chodzą ludzie świadomi 🙂

  25. Krótko i zrozumiale:).Niestety sporo ludzi jest tak skonstruowana,że robi wszystko na ostatnią chwilę.Wzmaga się wtedy poziom adrenaliny ,która uruchamia szare komórki a napięcie powoduję, że to co inni robią 3 dni ten „utracjusz” zrobi pod dopingiem uciekającego czasu w 3 godziny.Choć rzeżbienie sylwetki na pewno nie da się zrobić w 3 sekundy. Trzeba wytrwałości.Planowanie jak najbardziej wskazane.

  26. Motywacji nigdy dość, szczególnie w taki ponure dni jak ten 🙂 Dzięki za podzieleniem się swoją opinią.

  27. optymiz jaki posiadam utrzymuje mnie przy życiu, człowiek o wiele lepiej funkcjonuje kiedy uważa że dziś jest tym dniem w którym można wszystko osiągnąć

  28. Bardzo podoba mi się ten cytat na wstępie. Swego czasu miałem okazję czytać wiele książek z zakresu rozwoju, religii i duchowości. To co utkwiło mi w pamięci to między innymi takie powiedzenie, że wczoraj już przeminęło, jutro jeszcze nie nadeszło i że liczy się tylko TERAZ. Albo innymi słowy: „Jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie”. Mi się to spodobało 🙂

  29. Najgorzej jest wziąć się za siebie. Zacząć od nowa żyć, chcieć życ. Czasem życie jest tak okrutne, że nawet nie chce się myśleć o jutrze, o tym co będzie za kilka dni.
    W życiu trzeba być sku…. zeby przeżyć.

  30. Najważniejszą rzeczą w podejmowaniu decyzji jest dobra motywacja i wsparcie ze strony bliskich osób. Tak naprawdę samemu ciężko jest coś zdziałać 😉 A słowo „kryzys” stało się modne i jest dobrym wytłumaczeniem dla każdego lenia

  31. Zawsze uważałam, że naklejanie karteczek z przypomnieniem i planowanie jest bez sensu. Bo jak mi się czegoś nie chce to tego i tak nie zrobie. Ale wzięłam się za bieganie i karteczki skutecznie przypominają mi, którego dnia mam 1h pobiegać po lesie. i co? Działa:)

  32. Bardzo fajnie się to czyta. A końcówka artykułu jak najbardziej trafiona, zawsze trzeba wierzyć że się uda.

  33. Odwlekanie w czasie jest straszne. Nie ma nic gorszego niż powiedzieć „zrobię to jutro”. DZIŚ to jedyny dobry termin.

  34. Sama jestem osobą, która wszystko odkłada „na potem” a potem? Potem już jest tylko gorzej bo tonę pod nawałem nawarstwiających się spraw. Dlatego radzę „Co masz zrobić dziś zrób dziś!” 🙂

  35. Szkoda, że już na tym blogu nic nowego nie ma, bo cenne były teksty…

    1. Niestety brak czasu i trudność w znalezieniu naprawdę „pożytecznych” treści 🙂

  36. Dziś to już nawet za późno. Ten właściwy czas to „dziś rano”. Jeśli dzień zaczniesz od innych spraw to już niewielkie szansę, że tego akurat dnia coś zrobisz na przełamanie:)

  37. Zawsze jest coś ciekawego do napisania 🙂 Zamiast czekać trzeba zakasać rękawy 🙂 Pozdrawiam!

    1. Tak, wiem i być może wkrótce coś napiszę 🙂 Pozdrawiam

    2. Też miałem problem, z doborem treści! 🙁 polskieparki.com.pl

  38. Jak powiedział kiedyś Bertrand Russell „Przezwyciężenie strachu to początek mądrości” Pozdrawiam wszystkich serdecznie!

  39. Dzisiejszy dzień jest najlepszy bo jutra może nie być 🙂

  40. Świetny wpis. Właśnie stoje przed dylematem. Cukier, czy nie? Dzisiaj ostatni raz, czy może jeszcze jutro? I tak w kółko 🙂

  41. Jak to śpiewał Happysad: „pozytywna myśl, że nie jest źle, że to wszystko ma jakiś sens!” 🙂 Dzięki więc za pozytywny wpis! 🙂

  42. O tak, dokładnie jak śpiewał Happysad! :))) Mamy swoje szanse, przeżyć jeszcze jeden taki dzień! :)))

  43. Wychodząc z domu poślizgnąłem się na psich (…), ubrudziłem nie tylko buty, ale i spodnie. W których, jakby tego było mało, zrobiłem dziurę. Kolano całe potłuczone. Spóźniłem się na spotkanie, przez co wszystko poszło… Cóż. Może jutro będzie najlepszy dzień, dziś na pewno nie jest 😉

  44. No właśnie, najważniejsze jest to by próbować stale 😉 Nie poddawać się w postanowieniach i wyznaczanych celach 🙂

  45. Stosuję się do większości z tych rad na codzień i moje życie staje się coraz bardziej pozytywne i lepsze 🙂 każdy dzień jest dobry by coś zmienić, poprawić i trzeba korzystać i doceniać wszystko co osiągneliśmy 🙂

  46. Łatwo powiedzieć trudniej zrobić. Ja odkąd pamiętam zawsze odkładałem wszystko na potem, na jutro lub zaraz. Staram się nad tym zapanować, ale uwierzcie, że trudno wyplemić stare nawyki.

  47. Niestety. Czasami naprawdę trudno coś zmienić. Zwłaszcza wówczas, gdy nie jesteśmy gotowi. Moim zdaniem warto zmieniać „coś” stopniowo, nie robić „rewolucji”.

  48. Hmm też mam czasem takie wrażenie. I wtedy od razu biorę się do pracy, bo już czuje, że coś się ze mną dzieje niedobrego. Najlepszy jest postęp 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *