fbpx
Shopping Cart

Trochę o NieChceMiSizmie

Autor: Karolina Drela
[frame align=”left”][/frame] Ostatnio natrafiłam na bardzo fajny cytat z książki pani Beaty Pawlikowskiej – było to w jednej z książek z serii „W dżungli…”. Zainspirował mnie. Czym w ostatecznym rozrachunku może się okazać niechcemisizm? Jakie są jego prawdziwe powody i jak sobie z nimi radzić? Posłuchajcie…

[do action=”highlight12″]Co to właściwie znaczy że ci się „nie chce”? To znaczy, że świadomie podejmujesz decyzję o tym, że nie zrobię czegoś, co uważałeś za słuszne i co powinno być zrobione. A jeśli tego nie zrobisz, to jak możesz się spodziewać, że twoje życie będzie lepsze, szczęśliwsze, bardziej udane? Jeśli poddasz się uczuciu zniechęcenia i usprawiedliwisz swoje lenistwo, to wyrazisz też zgodę na to że będziesz smutny, rozgoryczony, rozczarowany, zły na siebie (…) Czy tego właśnie chcesz? Pewnie nie.[/do]”

I jeszcze tylko kwestia z czego wynika aktualny „niechciej”. Czy jest to coś co odkładasz od bóg wie kiedy i ciągle jakoś tak…no…nie chce Ci się? Powstaje pytanie dlaczego? Powody mogą być skrajnie różne.

1. Po prostu nie chcę. Sprawdź czy to co masz do zrobienia nie zostało Ci w jakiś sposób narzucone. Na przykład przez rodzinę – rodziców czy partnera, ogólnie przyjęte „normy społeczne”. Wtedy Twoja podświadomość wyraźnie mówi nie i kropka. Czasami sobie z tego zdajesz sprawę a czasem „jeszcze”, dochodzisz do tego po jakimś czasie. Coś co masz do zrobienia nie do końca jest w zgodzie z Tobą. Przez ciągłe odkładanie decyzji „tak, teraz to zrobię” na później, zazwyczaj bliżej nieokreślone w czasoprzestrzeni „jutro” po prostu uciekasz od czegoś czego po prostu nie chcesz zrobić. Warto zrobić sobie takie przewartościowanie. Czy to co robię czy robiłam do tej pory, decyzje które podjęłam/podjąłem są tak naprawdę Moimi decyzjami i działaniami przez wielkie M? Czy przypadkiem nie jest tak że staram się spełnić czyjeś oczekiwania? (Pytanie czy mam na to czas? każdy z nas jest odpowiedzialny tylko za swoje życie. Ale to już temat na inny artykuł) To bardzo ważne żeby mieć takie wenętrzne „tak” na to co robię, żeby w pełni czuć że to co robię jest Moje. I bardziej Mojsze niż Twojsze 🙂

2. Nienaostrzona piła. Być może przechodzisz ciężki okres w życiu i zwyczajnie jesteś zmęczony. Organizm może po prostu fizycznie się nie wyrabiać i to że czegoś nie robisz (a co naprawdę chciałbyś zrobić) jest manifestacją „halo! kolego- zwolnij!!”. Wtedy faktycznie zwolnij, odpocznij, wyjedź gdzieś na weekend z miasta albo po prostu wieczorem zamiast biegać, coś załatwiać na szybko, zrób sobie wieczór dla siebie, przygotuj sobie pachnącą herbatę, kąpiel i po prostu odpocznij. W zależności od tego jak bardzo organizm potrzebuje odpoczynku, nasza efektywność spada. Więcej energii wykorzystywane jest tak naprawdę na regenerację niedotlenionych a czasem niedożywionych witaminami komórek i działamy w trybie minimum. Wtedy trudno się dziwić że włącza się niechcemisizm. Stephen Covey używa w swojej książce „7 nawyków skutecznego działania” metafory o ostrzeniu piły. Trudno się dziwić że ta sama piła używana bez przerwy w końcu się stępi tak, że nie będziesz w stanie jej używać. Ostrz więc piłę regularnie odpoczywając, robiąc sobie małe chwile odpoczynku, spacerując, wyjeżdżając na wakacje.

3. No i trzecia opcja- moja ulubiona :)) Wymówki. Tak! Podjąłeś decyzję. Jest Twoja przez duże T i jesteś tego pewien. Jesteś wypoczęty i gotów do działania, tworzysz sobie plan co po kolei robić. Aż tu nagle… „a może jednak jeszcze nie, może jutro, może muszę jeszcze się przygotować, a podpytam jeszcze wuja Stefana/cioci Jagienki/Hani/Zdzisia blablabla” Znasz to? Wymówki. To naturalne, że wprowadzanie zmian jest jednoznaczne z wprowadzaniem czegoś nowego do swojego życia. O to w tym chodzi. Często to nowe jest bardzo nieznane. Jest tajemnicze. W zdrowym człowieku uruchamiają się mechanizmy obronne. Kiedyś za czasów jaskiniowych kiedy np. myśliwy musiał zmienić terytorium polowań bo zmniejszyła się ilość zwierzyny- wchodził do nowego lasu. Innego. Z inną zwierzyną, z innymi niebezpieczeństwami, całkowicie nieznanego. Bał się. Nie wiedział co i kiedy może go zaatakować. I Ty podobnie- wchodzisz w jakiś nowy obszar w życiu. Mówi się że wychodzisz poza „strefę komfortu”. Tam doświadczasz nowych rzeczy, uczysz się. Skoro się uczysz to popełniasz błędy- także. I tych błędów się boisz, a raczej ich konsekwencji.
Ok, a co jeśli nie ma strachu tylko po prostu to co masz zrobić lub zmienić jest po prostu niewygodne? Mariusz Szuba w swojej książce „Łatwa trudność zrozumienia” pisze o takim sposobie, żeby wyobrazić sobie wymówki (TE wymówki) jako małe stworki – jak by wyglądały? I za każdym razem kiedy się pojawiają wyobraź sobie że właśnie one próbują właśnie przejąć nad Tobą kontrolę. Zastanów się nad tym co im byś powiedział gdyby były prawdziwe ( a są przecież 😉 no jak nie jak tak).
„To musi być coś co wygra bitwę z wymówkami, które się pojawią. Uwierz mi że się pojawią jak pasożyty. Przez jakiś czas będzie ich coraz więcej, ale po 21-30 dniach nie będą już miały siły walczyć i odejdą.” Mariusz proponuje przyzwyczaić się do nich i traktować jako naturalny element środowiska, czekać aż po prostu znikną, a do tego czasu warto stworzyć sobie „Pożegnanie wymówek” i pozdrowienie ich z uśmiechem na twarzy pod tytułem: „Do zobaczenia znowu (…) np. (następnym razem, jutro, za godzinę- przyp. autorki) łajzy!”. Co to da?
„Walka zamieni się w przyjemną zabawę. Zabawa zamieni się w nawyk. Nawyk da Ci stałą na tak wysokim poziomie, że będziesz musiał się naprawdę postarać, żeby coś „spartolić”.

Aha! „I zdecyduj raz na zawsze, że nic nie będzie w stanie przerwać Twojej drogi do celu jeśli sam na to nie pozwolisz.” (M. Szuba „Łatwa trudność zrozumienia”)

Zapraszam do lektury innych moich artykułów na stronie: www.karolinadrela.wordpress.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *